Labirynt w "Zamku" Franza Kafki

Franz Kafka | Zámek | Wydawnictwo Fortuna Libri Publishing | Zdjęcie własne

Wstęp do dzieł Kafki:

Kto jest twarzą Pragi? Oczywiście Franz Kafka — Żyd piszący po niemiecku, którego prawie całe życie jest związane z przestrzenią praską. Kafka był osobą pełną sprzeczności i problemów. Nigdy nie czuł akceptacji ojca, jedynie jego wrogość, a obecna stolica Czech była dla niego tylko pułapką, z której nie mógł uciec. Niepewność, brak możliwości ucieczki i poczucie końca są popularnymi motywami jego twórczości, zwłaszcza poprzez użycie figury labiryntu. Franz Kafka "napisał" trzy powieści. Napisał w cudzysłowie, ponieważ żadnej z nich nie skończył. Mowa o Zamku, Procesie oraz Ameryce, która może też pojawiać się pod tytułem Zaginiony. Motyw labiryntu pojawia się w każdej z nich, chociaż w różnych odsłonach.

Zamek

Zamek to jedna z trzech powieści Kafki. Wcześniej omówiłam już motyw labiryntu w Procesie, czyli jednym z jego najpopularniejszych dzieł. Można się domyślać, że labirynt jest figurą popularną w utworach tego twórcy, a Zamek nie jest od tego wyjątkiem. W tym przypadku śledzimy losy geometry K., który nie posiada nawet imienia. Można to interpretować jako przyrodzoną mu obcość na danym terenie. K. został wezwany do tytułowego zamku, żeby zrobić pomiary, ale kiedy przybywa na miejsce, jest już na tyle późno, że postanawia przespać się we wsi przy zamku... Właśnie tutaj rozpoczyna się kafkowski labirynt.

K. zostaje zbudzony przez niejakiego Schwarzera, który wymaga od geometry pozwolenia na pobyt na terenie zamku. Jak się okazuje  wioska również do niego należy. K. nie posiada żadnego zezwolenia i jest świadkiem dwóch telefonów. Po pierwsze, Schwarzer dzwoni do zamku z pytaniem, czy rzeczywiście miał pojawić się ktoś odpowiedzialny za pomiary ziemi i dostaje odpowiedź negatywną. Następnie dzwoni telefon, tym razem z zamku, który potwierdza prawne przybycie geometry na ten teren. Dysonans między tym, czy K. może zostać i wykonać swoją pracę, czy nie, zostaje pogłębiony w rozmowie z wójtem, który mówi:
Na to rozporządzenie, o którym wspomniałem, odpowiedzieliśmy z podziękowaniem, ale zaznaczając, że żadnego geometry nie potrzebujemy. Ta odpowiedź jednak dotarła prawdopodobnie nie do zainteresowanego wydziału - nazwijmy go wydziałem A, ale omyłkowo do innego - do wydziału B.

Po czym stwierdza, że "zasadą pracy urzędu jest, że możliwości omyłek nie bierze się w rachubę". To w takim razie biurokracja i administracja zamkowa są bezbłędne, czy nie? K. w żaden sposób nie może zrozumieć działania zamku, chociaż dla innych postaci jest to po prostu norma i nikt nie widzi żadnych problemów w działaniu urzędów. Nikt się nie kłóci ani nie buntuje, a wszyscy to po prostu przyjmują. Tylko K. błądzi, próbując dostać pozwolenie na pobyt.

Nie ułatwiają tego relacje między członkami tej społeczności. Nie wie, dlaczego jego ukochana Frida zabrania mu widywania się z rodziną Barnabasa: Olgą oraz Amelią i dlaczego wszyscy się od nich izolują. Dowiaduje się później prawdy, ale za cenę związku z Fridą, która go opuszcza. Sytuację geometry można porównać do sytuacji imigranta, który zostaje wrzucony w społeczność zupełnie mu obcą kulturowo i jako „outsider” nie może się do niej w żaden sposób dostosować. Często źle rozumie wypowiedzi kierowane w jego stronę, np. te wypowiedziane przez oberżystkę, która niejednokrotnie próbuje nakierować go na poprawną interpretację swoich słów. [Tutaj odsyłam do fajnej analizy sytuacji K. we wsi od Jorge's Corner 😊].

K. nie potrafi znaleźć rozwiązania swojej sytuacji. Kiedy jednak dostaje taką możliwość, nie potrafi z niej skorzystać. Sekretarz Bürgel w nocnej rozmowie z geometrą przyznał, że na urzędników bardzo łatwo wpłynąć nocą, jednak K. jest zbyt zmęczony, żeby cokolwiek zrobić. Na końcu powieści, sytuacja głównego bohatera jest taka sama, jak na początku: jest sam, nie dostał pozwolenia i jest zagubiony – jak w labiryncie.

To, co bije z utworów Kafki to jedno – poczucie samotności. Geometra to kolejna postać, zaraz obok Józefa K., która nie daje sobie pomóc odpowiednim osobom, przy jednoczesnym miotaniu się między bezsensownymi punktami, które sobie obiera za cel. Tylko, że te cele są zawsze zgubne.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czeski a może Serbski? – opinia studentki Slawistyki

Jak uczyć się języka z przyjemnością i widzieć efekty?

Wystawa obrazów Jacka Malczewskiego w Gliwicach